środa, 21 września 2016

Dwadzieścia dwa miesiące później



ThePinkRookCześć Wam!



Słowem wstępu - długo wahałam się nad tym, jaką formę powinien obrać ten blog.
Wciąż nie wiem, więc zamiast mysleć, zacznę go po prostu pisać.




Mój kanał YouTube założyłam z myślą, żeby stał się kanałem beauty, ale też modowym. Zawsze chciałam nagrywać (i tego trzymam sie do dziś) filmy, które sama lubię oglądać, ale też takie, których według mnie brakuje na polskim YouTubie i na YouTubie w ogóle.

Stąd też moja pierwsza ważna (dla mnie) seria 'biustonoszowa'. Dobór biustonosza zawsze był dla mnie problematyczną sprawą, standardowe '75B' z wieszaków w H&Mie nigdy nie było odpowiednie dla mojego biustu. Zaczęłam więc głebiej interesować się tematem. Odrobinę wiedzy z zakresu brafittingu przekazałam w kilku filmach. Pamiętam, że po ich publikacji byłam zszokowana falą negatywnych komentarzy i głosów oburzenia: bo jak to tak, biustonosze na YT?! przeciez to dzieci mogą oglądać! Cóż. Seria będzię kontynuowana pomimo swoich obrazoburczuch treści, zapewnie szokujących dla... XXVIII-wiecznego mieszczanina. 



Filmy o kosmetykach kolorowych i pielęgnacyjnych są i będą 'bazą' mojego kanału. Sfera beauty rozrasta się i ewoluuje w szokującym tempie, na rynku zawsze jest coś, co interesuje, intryguje, kusi... 
Wiem, jak trudno jest się zagubić w natłoku marketingowego szmelcu. Tak że jeśli testy,  to rzetelne i długotrwałe, jak haule zakupowe, to ponad dwudziestominutowe (wszystko trzeba obgadać, pokazać, porównać...) - z myślą, aby przekazać jak najwięcej informacji potencjalnemu konsumentowi, doradzić na co warto wydać swoje pieniądze.



Serce moje zawsze ciągnie do mody, ubrań. To chyba przypadłość wyssana z mlekiem Mamy - szalona, pełna energii, z zaraźliwym śmiechem, zawsze świetnie ubrana (jeśli oczywiście nie śmiga własnie na nartach, nie siedzi na basenie i nie prowadzi lekcji WF-u).
W Rajczy, czyli wiosce w Beskidzie Żywieckim, z której pochodzę, były z 3 sklepy z ubraniami (drogimi i smutnymi) na krzyż, cotygodniowy targ (gdzie większość osób zaopatrzała się w kultowe w danym momencie poliestrowe szmatki i srebrne puchowe kurtki) i oczywiście kultowe 'ciuchy' u Pani P.  Prosty wybór – zawsze ciuchy. 
Lumpeksy, szmateksy, ciucholandy – zwał jak zwał, z Mamą chodziłyśmy na nie od zawsze. W moim domu zawsze było (i jest) mnóstwo ubrań. Ba,  jest każde ubranie, jakie można sobie wymarzyć. Bo wiecie, 'kiedyś się przyda'. Od zawsze eksperymentowałam z ubraniami, bawiłam się, ryzykowałam, przebierałam się. Dziś już raczej się ubieram, przebieranki pozostawiam na okazje szczególne. W każdym razie, trochę mojej miłości do ubrań staram się przelać na mój kanał. Tych treści z pewnością będzie więcej.




Mam kilka takich myśli przewodnich, które przyświecają mi  od początku istnienia kanału.


  • Odczarowanie stereotypu pustej i lekko kulawej umysłowo 'blogereczki'. Nie, to że ktoś lubi dobrze się ubrać i interesuje się kosmetykami, nie wyklucza posiadania całkiem sprawnego mózgu.
  • Zerwanie kolorowych wstążeczek z ‘instagramowego’ idealnego życia. Nie istnieje życie idealne, związek idealny, ciało idealne, twarz idealna, styl idealny. To marketingowa ułuda, którą próbuje nam się wcisnąć na każdym kroku. Nikt nie jest i nie musi być idealny. Nie istnieje coś takiego. Ta sprawa wkurwia mnie niemożebnie


 
  • Pochwała różnorodności. Afirmacja indywidualizmu, która ma prowadzić do samoakceptacji. Nie trzeba byc ładnym. Trzeba być sobą. Jesteśmy interesujacymi, unikalnymi osobnikami i trzeba to podkreślać. Strasznie trudne, zwłaszcza dla kobiet, zwłaszcza w naszych czasach, zwłaszcza, gdy jest się młodym i jeszcze niczego tak naprawdę się nie wie o życiu, a tym bardziej o sobie.  



  • Poruszanie tematów ważnych, ale niewygodnych. Szkodliwe składniki kosmetyków, testowanie na zwierzętach, wyzysk pracowników w fabrykach odzieżowych. Duże słowa, wiem. Ciężkie tematy, wiem. Staram się wplatać te treści, nie zmieniająć się przy tym w nudną starą ciotkę i nie ziejąc nienawiścią.





Dwadzieścia dwa miesiące później, czyli dokładnie dwadzieścia dwa miesiące od założenia kanału, jestem w naprawdę fajnym miejscu.
Mam prawie dwadzieścia dwa tysiące świetnych subskrybentów, rewelacyjna grupa wsparcia, która nieraz wyciśnie łezkę komentarzem. Bezcenne.
Żadnego filmu, którego miałabym się kiedyś wstydzić. Szczerość do porzygu daje spokój sumienia.
Prowadzę mój kanał dokładnie tak, jak chciałam, na własnych warunkach.  Nie każdemu się spodobam, nie każdy to polubi – i to jest O.K.  

Gramy dalej. 




Kliknij poniżej, żeby obejrzeć: